Lotto, kumulacja, więc przypomniała mi się #takasytuacja. Salon prasowy w centrum Gdyni (Teraz nie ma już kiosków i sklepów, dzisiaj są salony, showroomy, galerie, dyskonty, sronty, itp., ale nie o tym) - Trzy zakłady na chybił trafił poproszę - mówię - Zczybezz? Lekko zdumiony co mu chodzi powtarzam jeszcze raz, bo być może źle usłyszałem, albo on nie usłyszał. Ot, takie to nieporozumienie... - Trzy zakłady na chybił trafił poproszę - kwituje uśmiechem, może pomoże. Facet patrzy się na mnie trochę zdziwiony i z lekkim uśmiechem odpowiada: - zczybezz? Ja cieżeś pierdziele! Co on ode mnie chce!? - No, trzy zakłady dużego lotka chciałem wysłać na chybił trafił! L-O-T-T-O! Kumulacja, itd.! Rozumie Pan!? - No, ale zczybezz!? Kur...! Walić to, odwracam się i wychodzę! W dupie mam tego totka! Trudno mam prawie 30 lat i nie umiem wysłać totka. Niektórzy w tym wieku nie potrafią prowadzić samochodu, a ja nie umiem wysłać totka. Muszę z tym żyć. Nie wiem o co on mnie pyta i czy w ogóle mówi po Polsku. A może kręci ze mnie bekę. Trudno nie będę lottomilionerem. Już miałem się odwracać i wychodzić, ale postanowiłem jeszcze w geście rozpaczy zapytać ostatni raz: - Jezu, ja nie wiem o co Panu chodzi! Ja chcę tylko wysłać totka na chybił trafił, nic więcej! Facet patrzy się na mnie jak na idiotę i przemawia rozbawiony: - Dlatego pytam się Pana: Z plusem, czy bez plusa!?
Kurtyna...
