Staram się być świadomą mamą. Zawsze zanim podejmę jakąś decyzję dotyczącą mojego dziecka chcę mieć pewność, że zgłębiłam wiedzę ze wszystkich możliwych źródeł.

REKLAMA

Szczęśliwie zawsze wnioski wyciągnięte z wiedzy książkowej pokrywają się z moją matczyną intuicją. To właśnie ona pchnęła mnie w kierunku noszenia dziecka w chuście. Na początku zachwyciła mnie uroda chust potem zaczęłam patrzeć na nie jak na środek transportu.

Najważniejsze jednak jest to jaką bliskość dają, zafascynowało mnie poznawanie świata razem z moim synem. Obserwowanie jego reakcji i możliwość przytulenia się w każdej chwili. Wspólne spacery a nawet robienie zakupów stały się dla niego niesamowitą przygodą. Dzięki temu, że był blisko mnie czuł się bezpieczny, nie narażałam go na stres ani nadmiar bodźców.

Teraz powoli wkracza w wiek chustowych starszaków, ale my nie rzucamy chust w kąt i nosimy się dalej. Mam nadzieje, że moimi opowieściami o chustowym stylu życia zarażę chociaż jedną mamę albo jednego tatę i zachęcę do noszenia swojej pociechy.