Jakiś czas temu nieopatrznie kupiliśmy Jaśkowi popularną książkę z rymowankami i dzisiaj podczas lektury natknęliśmy się na coś takiego jak na zdjęciu.

I tak mnie zauroczył i natchnął do własnej twórczości ten wierszyk, że sam coś napisałem...wesołego dla dzieci.
Do nocnego przy ulicy Sokolego wszedł Mariuszek znany ze zbierania Puszek. Drzwiami trzasnął, bąka spuścił i do sprzedawcy oko puścił. A sprzedawca w tajnych trikach obeznany, wtem wyciągnął coś spod lady. Ni to wódka, ni to wino, ale, Mariuszek mógłby za to zginąć. I już ręka w ruch mu poszła, by flaszuni szybko sprostać. Hola, hola, hej kolego najpierw zapłać choć złotego. O laboga, Panie Miły, jak ja wrócę do meliny!? Trunek ten to me paliwo i bez niego nogi mi się mylą. Morał z tej historii taki, żebyś chociaż miał miedziaki.
Autor: Tata Jasia, poeta...
