
Kilometry, kilometry.
562 za nami. 517 jeszcze przed nami.
Brak wina, dzieci i śpiew.
Powoli głuchnę i oko mi jakoś mryga. G.i A.śpiewają wszystkie znane i nieznane im piosenki.
W oddali, we mgle, piękna panorama miasteczka. - Budziszyn - mówi Brodoziak odwracając się do tylnej "ławki". G.i A.śpiewają. - Budziszyn! - Brodoziak mówi głośniej. G.i A.śpiewają. - Budzi szyn! - Brodoziak mówi jeszcze głośniej machając chaotycznie ręką w kierunku mgły. Cisza. Między nami pojawia się głowa G. Z orlim wyrazem twarzy pyta: - Dlaczego mamy być ciszej? ...
G.i A. ciszej? Nie mam złódźeń.
Wróciłam!
Pozdrawiam w nowym roku i życzę słuchu selektywnego (w szczególności matkom, bo ojcowie, coś mi się wydaje, są w tym niedoścignionymi mistrzami:)
Kura
