
"Cuda, cuda, ogłaszają"...
Popołudnie. Huk otwieranych drzwi. Łomot przypominający rzut ołowianą piłką lekarską (czytaj G.położyła swój tornister na podłodze).
- Mamoooo, ja już wieeeeem, ja już wszystko wieeeem! - G.drze się wniebogłosy. - Co wiesz? - pytam lekko ogłuszona tak spektakularnym wejściem. - Kto się przebiera za świętego Mikołaja! Wiem! Ze szkoły wiem! - G.sprężynuje. - Kt, kto.., kto się... - usiłuję dotrzeć do prawdy. - Wieeeem! - entuzjazm nie maleje. - Mów, co wiesz - mówię zainteresowana tajemniczym kimś. - To Jezus, to Jezus jest!
Od jakiegoś czasu miałam podejrzenia, że ten Mikołaj to tylko przebranie...
Pozdrawiam Kura
PS Tajna informacja od G. nie jest przypadkowa. W Niemczech Mikołaj przychodzi tylko w Mikołajki, a prezenty na Boże Narodzenie przynosi dzieciątko Jezus. :)
Tytuł wpisu jest fragmentem kolędy "Dzisiaj w Betlejem".
