małe gesty mają znaczenie …

REKLAMA

pomagam, bo jestem egoistką. bo dzięki temu mam poczucie, że przynajmniej jeden dzień w roku mogę zaliczyć do udanych, bo mam nadzieję, że dzięki Paczce ktoś się uśmiechnie, a jakieś dziecko uwierzy w Świętego Mikołaja ;)

przeczytałam kilkadziesiąt opisów nigdy nie prosili o dużo, nie czekali na komputer, play station czy dvd… czekali na mąkę, cukier, konserwy

i na misia…

22.11 otwiera się Paczka z listą.

to co najbardziej mi się podoba, oprócz konieczności wyboru "swojego człowieka" to możliwość doboru takiej osoby/ rodziny, której los najbardziej Cię dotyka, z którą możesz się identyfikować w ten czy inny sposób. dlatego ja wybieram tych, którzy walczą, którzy próbują zmienić swoje życie codziennie. tych, którzy się doszkalają. wybieram tych, w których (u)wierzę

w tym roku wybraliśmy (bo Paczkę można robić z przyjaciółmi) pomagaliśmy samotnej Matce, która właśnie skończyła studia, stara się o mieszkanie socjalne, które trzeba będzie ogrzać węglem, ma dwie małe córeczki (3 i 1 lat), i którzy mają 260 zł/os na miesiąc na przeżycie.

Kochani! to dopiero jest "mało pieniążków", że zacytuję klasyka ;)

potrzebne rzeczy to ubrania dla dzieci, buty, pościel, jedzenie (podstawowe) i zabawki. czy to dużo? zbyt dużo żeby pomóc?! czy to, że komuś coś damy, czyni nas frajerem (jak zauważa jedna z czytelniczek MamaDu)

cieszę się, że dostaję listę rzeczy potrzebnych do zrealizowania paczki, to duże ułatwienie w tym przedświątecznym zabieganiu. ale też zawsze jest jakiś punkt otwarty. np. buty dla dziecka, albo zabawka, może lalka… i to mi otwiera pole do popisu, pobudza moją wyobraźnię… bo cieszę się już na myśl, ze a nuż trafię w czyiś gust i potrzeby, a może się wyjątkowo spodoba…

i robiąc paczkę nie tylko się cieszę, że mogę coś dać. cieszę się tym, że myślę o innych … i cieszę się, że jesteśmy anonimowi (tak, tak, …wiem… w miarę anonimowi) ale wiem, że możemy się mijać każdego dnia i to jest magiczne…

dlatego dołączcie do Paczki zapraszam :)