
Ostrzeżenie!
Siedzimy sobie w jednym pokoju. G.i A.układają puzzle, a my z Brodoziakiem oglądamy zdjęcia. Nagle G.wyrywa nas z otchłani wspomnień. - Ja zupełnie, całkiem nie rozumiem dlaczego nie możemy mieć jeszcze jednego dziecka! Milczymy strategicznie. - Jednego chociaż, jednego! - G.trochę się oburza na nasze prokreacyjne skąpstwo. - Bo.. my, eee... ja, już trochę za stara jestem, chyba jestem - jąkam się jakoś. G.mnie w ogóle nie słucha. - Wszyscy mają tyle dzieci! I my też możemy! Możemy? - jęczy G. - Bo... - zaczynam znowu - bo to nie jest takie łatwe - chce jakoś wytłumaczyć jak to jest z tym wiekiem. - Wystarczy rozebrać się i całować. I już! - G.wzdycha sugerując, że nie miała szczęścia w losowaniu bystrych rodziców.
Czekając na dalsze tajemnice rozmnażania Brodoziak puszcza do mnie oko wyrażając natychmiastową chęć całowania.
- To nie jest wcale takie trudne! - pociesza nas G.
Nigdy nie jest za późno, aby poszerzyć swoją wiedzę.
Pozdrawiam Kura z dwoma brzemiennymi skutkami pocałunków*
PS *G.i A., a nie bliźniaki w brzuchu :))))
A na rysunku... statek miłości. Słyszę, ktoś się chyba śmieje? ;)
