Wspólne podróże autem z 5-letnim Juniorem do przedszkola to okazja do ciekawych rozważań o dolach i niedolach życia.

REKLAMA

- Wiesz, Tato… Zróbmy dzisiaj tak, że ty zostaniesz w aucie, a ja wejdę do przedszkola. Sam otworzę furtkę, zmienię buciki i pójdę do sali. A ty mi tylko pomachasz, zgoda?

- Zgoda, synku.

Podjeżdżamy. Junior wysiada, zabiera buty w worku i idzie dziarsko do furtki. Otwiera, podchodzi do drzwi przedszkola i zaczyna machać na pożegnanie.

Ja macham również.

Broda Młodego zaczyna drgać. Krzyczy: “Tatusiu, przytul!” Wychodzę więc z auta i biorę latorośl na ręce. Idziemy razem do szatni. Rozmawiamy.

- Poczułeś się niepewnie, synku?

- Tak, Tato. To jeszcze nie w tym wieku. Bo wiesz… Człowiek musi być doświadczony.